Jak już tu jesteś zostaw po sobie komentarz ^.^

05 kwietnia 2012

Rdz 2


Wreszcie nadszedł ten dzień. Chodzi oczywiście o wylot do Londynu. Jeśli chodzi o koniec roku to oczywiście zdałyśmy obydwie. A co do pakowania poszło mi całkiem nieźle. Co prawda zajęło mi to aż 3 godziny, ale udało się. Właśie siedzimy tearz w samolocie. Em śpi a ja się nudze. No ale takie życie. Pewnie nie byłoby tak jakbym naładowała sobie iPoda. Nie ma to jak moja inteligencja.  No ale przynajmniej wzięłam go ze sobą. Podczas pożegnania oczywiście nie odbyło się bez łez i takich słów ja to żebym na siebie uważała. Moja mama jest chyba za bardzo przewrażliwiona. Przecież nic mi się tam nie stanie. Mama jak mama, zawsze sie martwi. No i nareszcie kamień to musiałam ją budzić jakieś 5 minut. Mówiłam coś do niej, nic, mówiłam głośniej, nic, nawet do niej krzyczałam i też nic. Dopiero jak przyłożyłam jej telefon z najgłośniej grającą muzyką jak się dało to wtedy się obudziła. A potem spojrzała na mnie morderczym wzrokiem.
- Co ty cholera wyprawiasz - zapytała zaspana
- Budze cię, bo zaraz lądujemy. Wybacz, ale musiałam użyć drastycznych metod, bo nie reagowałaś. - odpowiedziałam jej z cwaniaczkowatym uśmieszkiem na twarzy.
Przez reszte czasu Emily siedziała i udawała obrażoną. Skąd wiem że udawała ? Między innymi dlatego że znam ją od dłuuuuuuuugiego czasu. Obydwie wiemy o sobie dosłaownie wszystko.
No nareszcie wylazłyśmy z tego samolotu! Co jak co ale tam było jednak duszno i strasznie nudno -.- Nie dość że ciesze się że już z tamyąd wyszłam to jeszcze zacieszam się że w ogóle tu jestem i to na dodatek z Em. Nie było mnie tu jakieś 1,5 roku. To jednak troch czasu minęło.
Wziełyśmy swoje walizki i poszłyśmy na polowanie Tomlinsona z chłopakami. Nigdzie ich nie widziałyśmy. Nagle poczułam jak toś zakrywa mi oczy.
- zgadnij kto to? - usłyszałam głos z zapleców.
- głupie pytanie! Lou wiem że to ty!
- skąd wiedziałaś ??? - jego mina wyglądała tak O.o
- następnym razem wymyśl coś bardziej oryginalnego braciszku - zaśmiałam się.
Potem Lou przez chwile udawał obrażonego, ale jak już wróciła do żywych przywiatał się z Em i wzią nasze walizki. Ja witałam się z chłopakami aż w końcu przyszedł czas na Hazze. Przytuliliśmy się, a do oczu napłynęły łzy. Znowu poczułam ten zapach jego perfum, a wszystkie wspomnienia raptem wróciły. I te dobre i te złe. Pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku. Miałam nadzieję że Harry tego nie poczuł.
No tak zapomniałam powiedzieć że ja i Harry byliśmy ze sobą, ale skończyliśmy to 1,5 roku temu. Czemu? No to tak.... Byliśmy na imprezie. Wiadomo każdy troche wypił, ale Harold odrobinkę przegiął. No i po jakimś czasie zniknął nam z oczu. Posatnowiłam go poszukać, a jak już znalazłam moja mina " WTF?!". Dosławnie. Dlaczego tak? Bo zobaczyłam jak liże się z jakąś plastikową lalką barbie. Jak mnie już zobaczyło to zaczął się tłumaczyć, że to nie tak, a ja nadal stałam tam jak wmurowana a łzy ciekły mi normalnie potokami. Jak już mnie "odmurowało" nawrzeszczałam na niego, że jest skończonym dupkiem i zaczęłam biec w stronę wyjścia. Słyszałam głosy chłopaków, wołających " Co się stało? " i Harrego, że to wszystko nie tak. Nie zwracając na to uwagi pobiełam do domu i się wyprowadziałam zostawiając chłopakom kartkę że wróciłam do domu. Niby mogłam zostać, ale nie po tym co się wydarzyło.
Stalibyśmy pewnie tak jeszcze jakiś czas, gdyby Mr. Marchewka nam nie przeszkodził.
- To co jedziemy! - krzyknął
- Tak. -odpowiedziałam mu ze sztucznum uścmiechem na ustach.
Oni poszli do samochodu a ja tam chwile postałam jeszcze żeby się troche ogarnąć i żeby nie było widać że płakałam. Nadal kocham Harrego ale nie mogę mu już zaufać. Może jeszcze kkiedyś wrócimy do siebie...
Wsiedliśmy do samochodu. Em cały czas opowiadała chłopakom co się u nas działo przez ten czas. A ja ? Ja siedziałam wyłączona od świata i patrzyłam za okno. Od czasu do czasu zerkałam na Hazze. Widziałam że też siedzi cicho i nad czymś myśli. Nagle ktoś zaczął mi machać ręką przed oczami. To był Horanek.
- Halo! Roxy żyjesz ?Jesteśmy na miejscu.
- Tak żyje, żyje. Zamyśliłam się.
Chłopaki wzięli nasze bagaże i zanieśli do domu. My poszłyśmy za nimi.
- Podoba się?- zapytał Lou
- Louis my już tu byłyśmy.! I nic się nie zmieniło.- odparłam ze śmiechem
- Jesteś taka pewna?
- Haha... Oczywiście! Przcież jeszcze nie oślepłam.
- No to jazdza na góre!!!
- Okej.
Troche się przeraziłam... Weszłyśmy na górę. Najpierw do mojego pokoju. Jednak się myliłam, że nic się tu nie zmieniło. Pokoje były przśliczne. Mój był kremowy z wielką flagą UK na jednej ścianie, a wszystkie meble były białe. Emily był bardzo podobny do mojego. Tylko u niej ściany były białe, a na jednej była flaga USA.
Krzyknęłam tylko z góry do Lou, że się myliłam i pokoje są boskie. Chłopkai siedzieli na dole i szykowali tak zawny "seans filmowy". Razem z Em umowiłyśmy się, że spotkamy sie przed moim pokojem za 30 min i poszłyśmy się ogarnąć. Wyjęłam z torby czarne dresy i białą bokserkę. Uczesałam się w lużnego koka izrobiała lekki makijaż. Wyjżałam przez dzwi, ale Emily jeszcze nie było. Normalka. Wyjełam laptop i weszłam na twittera, Dodałam wpis, że już jesteśmy i weszłam na facebooka. Popisałam chwile z koleżanką. Do czasu jak Emily wparował do mojego pokoju. Wyglądała podobnie do mnie tylko bokserkę miała niebieską i rozpuszczone włosy. Musze przyznać, że i tak dobrz jej poszło, bo była u mnie przed czasem. Co u niej jest dziwne i rzadko spotykane. Wyszłyśmy z pokoju i zaczęłyśmy zbiegać po schodach. Tak się nam śpieszyło, że obydwie spadłyśmy ze schodów i wylądowałyśmy na dole. Chłopaki od razu do nas podbiegli, żeby zobaczyć czy jesteśmy całe. Niestety my nie dałyśmy rady wydusić z siebie ani jednego słowa. Śmiałyśmy się jak jakieś wariwtki które pzd chwilą uciekły z psychiatryka.
- Nic im nie jest oprócz tego że dostały ataku głupawki. - stwierdziła nasz Dr. Payne.
Ogarnęłyśmy się i wstałyśmy z ziemi. Troche chwiejnym krokiem szłyśmy do salonu nadal się śmiejąc. Chłopcy już siedzieli na kanapie. Em usiadła między moim bratem, a Malikiem. Swoją drogą to Zayn zawsze się jej podobał, ona chyba mu też, ale nie potrafią sobie tego powiedzieć. Trzeba się będzie jakoś za nich wziąć, ale to później. ja musiałam usiąść między Harrym a Niallem. Na Horanka nie narzekam, ale na tego drugiego owszem. Lou włączył film. Okazało się, że to horror.
- No chyba sobie jaja robicie.!- powiedziałam troche oburzona i zarazem ździwiona.
- Nie czemu? - odpowiedział mój braciszek z cwaniczkowatym uśmieszkiem.
No i się zaczęło...
____________________________________
Jest drugi.! Hurra... Udało mi się :) Przepraszam, że go wczoraj nie dodałam, ale jechałam do Warszawy i nie miałam jak :/ To właściwie tyle.
Anoletta xx

2 komentarze:

  1. ja cie pierdziele ale fajne kiedy następny ?????
    ja tu głupawki dostaje ^^
    szybko proszę...*__*

    OdpowiedzUsuń