Jak już tu jesteś zostaw po sobie komentarz ^.^

21 października 2012

Cześć!

Nie dokończę już tego pisać, bo: 1. Nie mam weny do tego opowiadania 2. Wydało mi się to takie nie do końca dobre..  

Jeżeli chciałyby ktoś poczytać to tu --> http://livewhile-were-young.blogspot.com/ <-- jest nowy blog!

Z góry dziękuje i przepraszam! xx

25 czerwca 2012

Grrr...

Jestem na siebie bardzo zła... Nie mam w ogóle czasu dodać rozdziału. Cały czas coś wypada. No i za to właśnie przepraszam... Głupia ta szkoła, ale udało się wyciągnąć! Hura! ^^ Także no bardzo was przepraszam i mam nadzieję że nie zraziliście się do mnie i do bloga.... Rozdział na pewno dodam już w tym tygodniu, a dokładniej to 30 CZERWCA W SOBOTĘ! Dodałabym w piątek, ale znając mnie gzieś sobie pójdę... A co do rozdziału to będzie on krótszy niż tamte, bo moja wena uciekła w las i zakończyłam w takim momencie, że nie dało się nic dalej dopisać, bo dziwnie by wyszło.... A jak ktoś widział moją wenę to dzwonić! tel.: 997 ^^
No i znowu zmieniłam nick xd
SweetBrownie xx

03 czerwca 2012

Ktokolwiek pamięta...

Tak wiem miałam dodać rozdział, ale coś mi w nim nie pasuje więc muszę go poprawić i... zawita tu jutro! A TERAZ SPRAWA... ZAWIESILI MI KONTO NA TWITTERZE ( skurwysyny jedne -,- ) I MOJE CAŁE 3000 TWEETÓW I 1850 FOLLOWERSÓW POSZŁO SIĘ JEBAĆ. TAKŻE KTOKOLWIEK WIDZIAŁ, KTOKOLWIEK WIE NIECH MNIE FOLLOWUJE TO ODWDZIĘCZĘ SIĘ ( jakie rymy XD ) MÓJ DAWNY TWITTER: @LovelyMint_ NOWY: @Anoletta

JEŚLI TAMTEN TWITTER MI ODBLOKUJĄ TO BĘDĘ SKAKAĆ DO SUFITU I ZROBIĘ PARTY HARD NA KTÓRE WAS ZAPROSZE... NO I OCZYWIŚCIE BĘDĘ MIEĆ 2 KONTA XD

TO TYLE :D
LovelyMint

30 maja 2012

Info

Mam wam do powiedzenia dwie rzeczy. No to tak... Pierwsza jest taka, że okropnie mocno was przepraszam, że tak długo nie dodaję rozdziałów, ale mam praktycznie sprawdzian za sprawdzianem albo jakąś kartkówkę czy coś w tym stylu. Koniec roku jednak ma swoje uroki -,- A ja muszę sobie co niektóre oceny powyciągać na wyższe to może zakończę rok z paskiem. Druga to taka, że postaram dodać coś w poniedziałek, ale oczywiście nic nie obiecuję, bo zaraz znowu jakiś nauczyciel coś sobie uduma w tej swojej głowie i nie dam rady. Ale postaram się.

Także przepraszam was jeszcze raz i to baaaaaaaaaaaaaardzo mocno i to tyle :)
LovelyMint

14 maja 2012

Rdz 6

*Emily*
Stanęłam w progu kuchni i zobaczyłam Roxy ogarniającą bałagan pozostały po wczorajszym i ten co zrobiłam ja szukając leków. Dziwny widok muszę przyznać. No ale to chyba już nie moja wina, że żeby znaleźć coś w tym domu to trzeba robić przy tym taki bałagan... Razem z Zaynem postawiliśmy zakupy na stole i zaczęliśmy przyglądać się Blondi. Widziałam jak ręce się jej 'trochę' trzęsą, a rzeczy, można powiedzieć, że praktycznie cały czas, leciały jej na podłogę. Już wtedy wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Wygoniłam gestem Malika z kuchni, a on posłusznie wyszedł. Upewniłam czy któryś z tych inteligentów nas nie podsłuchuje. Czysto. Jak byłam pewna, że zostałyśmy same, zapytałam:
- Co jest ?
- Co ty tu robisz ?! - zapytała wcześniej podskakując ze strachu i upuszczając przy tym szklankę na podłogę.
- No chyba stoję, a co nie widać ?! 
- Przestraszyłaś mnie.
- Ale żyjesz i nic ci nie jest z tego powodu. No a teraz mów co jest na rzeczy.
- Dobra, ale błagam cie nie rób tego więcej.
*Roxana*
Znowu prowadziłyśmy, jakiś godzinny, monolog na temat Harrego. Głupia miłość. Niczego sensownego się nie dowiedziałam. Siedziałyśmy w kuchni może nie do końca czystej, ale było lepiej niż na początku. Emily robiła śniadanie, czyli toooonę naleśników dla tych głodomorów ni i oczywiście dla mnie i dla siebie. Ja przez ten czas znalazłam sobie bardzo interesujące zajęcie. Mianowicie bawienie się kubkiem z kawą. Kręciłam go jak nie w a to w tamtą i tak cały czas. Przy okazji zastanawiałam się dlaczego ja mam takie pogięte życie. Moje rozmyślania przerwała Em stawiając przede mną wielgachny talerz naleśników. Zastanawiam się jak my to zjemy. Aj tam mamy chłopaków. Oni wszystko zjedzą, a Niall na pewno zje duuuuuużo. Dosłownie chwile później cała zgraja znalazła się w kuchni. Nie wiem jak oni to robią. Na pewno zawsze dzwonią po siebie i umawiają się w jednym miejscu i dopiero schodzą. No ale nie będę wnikała głębiej. Wszyscy uśmiechnięci i w ogóle tylko Harold jakoś taki smętny. Ja nawet wiem z jakiego powodu. Siedzieliśmy już wszyscy przy stole i jedliśmy śniadanko. Nasz 'mały' głodomor dorwał się pierwszy do naleśników. Pewnie pomyślał, że jak poczeka to mu już nic nie zostanie. Jak już je miał na talerzu, wziął Nutellę i nawalił jej sobie chyba z tonę. I tak na każdy naleśnik. Jedliśmy w ciszy. Biorąc pod uwagę rzeczy, które zazwyczaj wyprawialiśmy przy stole to to było dziwne. A nawet bardzo dziwne. Tą dziwaczną, a zarazem niezręczną ciszę przerwał Zayn. Nie odezwał się, ale rzucił kawałkiem naleśnika w Lou. No i BooBear był z kawałkiem naleśnika na czole i spływającej czekoladzie po twarzy. Mój braciszek chciał mu oddać, ale poleciało mu nie w tą stronę i jego trafiło mnie. Potem ja chciałam mu oddać, ale trafiło prosto w obżerającego się i nie zwracającego uwagi na to co robimy Niallera. No i tak się zaczęło.
***
Po 'śniadaniu' oczywiście musiałam sprzątać ja i Emily, bo tamtym leniom się dupy nie chce nigdy ruszać. Oni twierdzą, że ni potrafią sprzątać, a ja i tak wiem, że to nie to. Ciekawa jestem kto im tutaj sprzątał jak nas nie było. Pewnie kogoś sobie wynajęli albo umieją sprzątać, ale teraz się do tego nie przyznają ? Z resztą... Nieważne.
***
Po południu obie wybyłyśmy z domu na zakupy. Dawno tak się nie nabiegałam za ciuchami. Kupiłam sobie chyba ze 2 T-shirty, spodnie, Conversy i bluzę. Em ma z połowów baseballówkę, bluzkę i Vansy. Nie jest tego jakoś za specjalnie wiele, ale zwiedzałyśmy sklepy przez 3 godziny. Już pół przytomne poszłyśmy na kawę i ciastko.
- Jestem wykończona. - powiedziałam wzdychając.
- Ja t... - Emily nie dokończyła i zachłysnęła się kawą. Patrzyła w jednym kierunku. Wyglądała jakby ktoś zrobił jej pauzę w życiu. Jej twarz w ogóle nie wyrażała smutku czy radości, była po prostu kamienna. Jej spojrzenie mówiło samo za siebie. Obejrzałam się i co zobaczyłam... długo-włosą brunetkę, a mianowicie Ashley, całującą się z jakimś chłopakiem. Szczęka automatycznie mi opadła. Nie mogłam wydusić przez chwile z siebie ani jednego słowa. 
- To... to... to jest przecież Ashley! - prawie wykrzyczałam jak już mnie odmurowało po tym co zobaczyłam. Na moje nie szczęście ona musiała to usłyszeć i skapnęła się kim jesteśmy, pomimo tego, że nigdy nas na żywo nie widziała. Jak widać gazety robią swoje. Dziewczyna jak tylko nas zobaczyła chwyciła towarzysza i wyszła dosyć pośpiesznym krokiem. 
- Co to kurwa było ?! - zapytała wciąż zszokowana Em.
- Nie mam bladego pojęcia, ale wiem, że moja opinia o niej się sprawdziła. To zwykła dziwka! - byłam niesamowicie wkurzona, a zarazem zaskoczona.
- I co powiesz teraz Harremu ?
- No niby jak ty to sobie wyobrażasz. Przcież nie pójdę do niego i nie powiem 'Cześć Harry! Wiesz byłam w centrum z Emily i widziałyśmy twoją dziewczynę liżącą się z jakimś innym chłopakiem.'
- Niby czemu nie ?!
- Bo on sobie zaraz pomyśli, że ja to sobie wymyśliłam, bo jestem zazdrosna, zdesperowana i chce rozwalić jego związek. W ogóle to nie mam na to dowodów. To bez sensu.
- No może i masz rację.
- Wiesz mogłabym mu powiedzieć, ale nie sądzę, że mi uwierzy. Z resztą mogłoby to popsuć nasze relacje. I tak ostatnio nie jest z nimi za dobrze...
- Dobra ja cię do niczego nie zmuszam. Zrobisz jak zechcesz. Może to i lepiej. Teraz chodź spadamy do domu, bo już nie mam na nic siły.
- Okej.
Wyszłyśmy z centrum i pognałyśmy prosto do domu. Nogi mnie już tak bolały, że miałam ochotę usiąść na chodniku, ale w końcu dotarłam do mieszkania o własnych siłach.
- Witamy małpi gaj! - rozdarłyśmy się na cały dom, ale odpowiedzi nie dostałyśmy. Emily chciała zapalić światło, ale coś się nie dało.
- No zapal to światło!
- Nie mogę!
- Jakim cudem ?! Światła nie umiesz zapalić ?! Podchodzisz, pstrykasz włącznik i już się świeci!
- Ale to światło nie działa!
- No aż niemożliwe!
Podeszłam do włącznika, żeby sprawdzić czy na pewno tak jest czy znowu w jej główce się coś uroiło. W tym momencie chłopcy wyskoczyli z szaf w przedpokoju. Ja pisnęłam, chyba na cały dom, i wtuliłam się mocno w Emily, trzęsąc się ze strachu. Em też pisnęła, ale nie tak jak ja. Po chwili zapalili światło, czego ja nie zauważyłam, bo miałam cały czas zamknięte oczy. 
- Proszę nie jedzcie mnie, nie zabijacie, czy coś.... Ja chce jeszcze żyć! - panikowałam. Po chwili usłyszałam śmiechy. Otworzyłam oczy i się wyprostowałam. Wokół mnie cała 'rodzinka' tarzała się ze śmiechu po ziemi. No tak nie ma to jak się ponabijać.
- Hahaha... bardzo śmieszne. - wszyscy jeszcze się tarzali się ze śmiechu, tylko ja tam stałam poważna. Po jakimś czasie już się opanowali.
- Co nigdy nie wiedzieliście człowieka błagającego o litość?- zapytałam.
- Nie. - odpowiedzieli chórkiem i znowu zaczęli się śmiać.
- No tak nie ma to jak w domu z debilami. - oznajmiłam 'rodzince' i udałam się na górę z torbami. Posiedziałam tam chwilę i się przebrałam, bo było już mi niewygodnie. Potem poszłam do pokoju Emily, bo miałam dylemat. Weszłam i zobaczyłam Em i Zayna gadających o czymś na łóżku. 
- O Roxy coś się stało?
- Nie... A właściwie to tak.
- To ja może zostawię was same. - powiedział Zayn i wyszedł.
- Dobra siadaj i mów co jest.- oznajmiła poklepując przy tym miejsce na łóżku obok siebie, gdzie wcześniej przesiadywał Malik.
- Chodzi o Hazzę.
- Co znowu zrobił ?!
- Emily kobieto! To nie on tylko ona! 
- Aaa... o to ci chodzi. No to moim zdaniem powinnaś mu powiedzieć.
- Ale nie wiem jak zareaguje... Boje się.
- Jeśli nie spróbujesz to się nie dowiesz.
- Dobra. - powiedziałam i wyszłam. Od razu skierowałam się w stronę pokoju Harrego. 
Zapukałam i nic. Zapukałam jeszcze raz i tez nic. Wkurzyłam się.
- Styles kurwa otwórz te drzwi!
W końcu się doczekałam. Otworzył mi. Co prawda w samych bokserkach, ale to mnie jakoś nie zdziwiło. Nie czekałam na zaproszenie tylko od razu wepchnęłam się do środka. Usiadłam na kanapie i czekałam aż on zrobi to samo.
- Wychodzisz gdzieś ? - zapytałam zaciekawiona.
- Idę na randkę z Ash, a co ?
- Nie nic tak pytam. Właściwie to przyszłam ci powiedzieć coś konkretnego, a nie tak sobie pogadać.
- No to dawaj.
- Harry posłuchaj, bo... - i w tym momencie przerwała nam Ashley, która wpadła do pokoju Harolda bez pukania.
_______________________

Po pierwsze bardzo was przepraszam, że tak długo nie było nowego, ale mam masę sprawdzianów i innych pierdół. Macie taki trochę dłuższy, bo nie dodam na pewno nic do końca tego tygodnia, bo czasu nie mam i mam sprawdzian za sprawdzianem albo jeszcze jakaś inna duperela się nadarzy. Także jeszcze raz przepraszam i dziękuje, że czytacie to co piszę.
Love ya, LovelyMint xx
 ! ( Co do nicku to z Anoletta zmieniłam na LovelyMint, jakby ktoś nie wiedział :) )

28 kwietnia 2012

Rdz 5


*Roxana*
Rano obudziłam się z lekkim bólem głowy. Coś mi jeszcze tutaj nie grało. Ach no tak! Obudziłam się nie w swoim pokoju, tylko w Harolda, znowu. Tylko tym razem coś zaszliśmy dalej, bo byłam w samej bieliźnie zresztą loczek też. Aż się boje pomyśleć co będzie następnym razem. Z wczorajszego dnia praktycznie nic nie pamiętałam, ale powoli jakoś szło. Po jakimś czasie przypomniałam sobie. A więc tak:
Graliśmy w butelkę i zamówiliśmy pizzę. Potem wszedł do domu trochę już wstawiony Harry. Chwilę pogadaliśmy i genialny Lou wpadł na pomysł urządzenia małej imprezy. Przyniósł chyba cały zapas alkoholu jaki był w domu. Potańczyliśmy trochę, pośmialiśmy się, pograliśmy w butelkę, znowu. No i przy tej butelce coś tam się stało i poszłam z Hazzą na górę...
No i to właściwie tyle pamiętam. Najgorsze jest to, że nie mogę sobie przypomnieć tego najważnieszego fragmentu, czyli ja sam na sam z loczkiem w pokoju. Jak się obudzi to się go o to zapytam. Może on coś pamięta, chociaż wątpię. Auć! Ta głowa mocno daje się we znaki, ale nie chce mi się iść na dół więc idę jeszcze spać.
* Emily * 
Wczoraj trochę się podziało, bo głowa boli jak diabli. Chyba polecę na dół po aspirynę, bo nie pociagnę tak długo. Schodziłam po schodach i myślałam,że zaraz będzie gleba, ale jednak udało się normalnie zejść. Poszłam do kuchni i zaczęłam szukać.
- No rzesz kurwa to, że w tym domu nie można nic znaleźć to ja wiem, ale żeby aż tak ?! No nieźle gadam sama do siebie. Jednak jest ze mną gorzej niż myślałam. - pogadałam trochę sama do siebie, ale aspiryny nie znalazłam. Poszłam się na górę ubrać, żeby iść do apteki. Po drodze do pokoju spotkałam Malika.
- Co ty się tak z rana rozbijasz po całym domu ? - zapytała się mnie trzymając się przy tym za głowę. Ten to zawsze przeholuje z procentami.
- A myślałam, że nikogo nie obudziłam. N nieważne. Szukałam aspiryny po głowa mnie tak boli, że już nie mogę.
- No a jednak obudziłaś. I co znalazłaś ?? Bo mi by też się przydała.
- No chyba jakbym ją znalazła to bym ją ze sobą miała ?? Tak ?? No ale w tym domu nie dość że nie da się nic znaleźć to jeszcze nic nie ma.
- Dobra dobra. Spokojnie. Idź się ubrać i poczekaj na mnie to pójdę z tobą.
Potem rozeszliśmy się do pokoi. Nie miałam nawet siły, żeby się ogarnąć tak pożądnie. Wyjęłam jakieś dresy z szafy i bluzę z kapturem, żeby chociaż trochę zasłonić mój nie ogar na twarzy. Włosy rozczesałam i zrobiłam te inne duperele co robi się z rana tylko się nie pomalowałam. Moje lenistwo mnie przewyższyło, a z resztą nie miałam po co. Wzięłam jeszcze telefon i wyszłam. Zeszłam na dół i zaczęłam zakładać już buty. Po jakieś chwili zszedł  Malik.
- Ha! Była pierwsza! - zacieszałam
- skąd wiesz ?
- No bo widzę inteligencie.
- Chodź już. - powiedział i pociągną mnie w stronę wyjścia.
*Roxana*
Poszłam spać i myślałam, że ta głowa mi chociaż trochę przejdzie, ale jednak nie. Obudziło mnie trzaskanie szafkami na dole. Mogłam się domyślić, że to Emily, bo ona to nie umie cicho chodzić i się zachowywać. Musi budzić przy tym chociaż połowę domu. Odwróciłam się trochę i zobaczyłam uśmiechającego się do mnie Harrego bawiącego się moimi włosami.
-Co ty do jasnej cholery robisz ?! - zapytałam z miną pod tytułem "WTF?!"
- Bawię się twoimi włosami, a co nie widać ? - odparł mi jakiś taki wesolutki. Ja mu zaraz ten uśmieszek z twarzy zdejmę jak on chce!
- Harry, ty to wiesz i ja to wiem, że po pierwsze ty masz dziewczynę, więc się trochę ogarnij, a po drugie zaszliśmy chyba trochę za daleko wczoraj, aż się boję pomyśleć co będzie następnym razem. - nie wiem jak te słowa w ogóle przeszły przez moje usta.... powiedziałam to a wcale tak nie myślałam. - Pójdę już do siebie. - odparłam na koniec i poszłam do siebie. Wychodząc z pokoju spojrzałam jeszcze raz na Harolda. Miał taką jakby smutną minę, ale ja nie chce, żeby potem było coś przeze mnie, a z resztą on ma przecież Ashley. Nie to, że im źle życzę, ale szczęścia też im nie życzę. Żyją sobie, no to niech żyją. Stanęłam w drzwiach swojego pokoju i stwierdziłam, że mam tu dosyć duży bałagan. Trzeba będzie kiedyś posprzątać, ale to jeszcze nie teraz. Weszłam dalej i co zobaczyłam ? Tomlinsona śpiącego na moim łóżku i wtulonego w poduszkę marchewkę. Początkowo nie wierzyłam w to co widzę, więc się uszczypnęłam. Pierwszy raz i nic, drugi też nic, za trzeci tak samo. Potem już tego nie robiłam bo trochę to jednak bolało i zdałam sobie sprawę że ja jednak nie śpię. Już chciałam zacząć się śmiać, czyli w moim przypadku tak głośno, że wszyscy by powstawali. Jednak się powstrzymałam. Wyjęłam szybko pierwsze lepsze dresy z szafy i białą bokserkę i poleciałam do łazienki. Ubrałam się i uczesałam włosy w kitkę. Nie chciało mi się malować. To chyba ze względu na to, że nie miałam po co. Przy wychodzeniu z łazienki chciałam się wykazać tylko coś mi to nie wyszło. Miało być ciche wyjście,  a wyszło inaczej. Wyłażąc wywaliłam butelkę po piwie na podłogę. Miałam nadzieję, że braciszek się nie obudzi, ale jednak musiało być inaczej. No wszystko dzisiaj jest chyba przeciwko mnie -.-
- Auuu..... A ty siostra ciszej chodzić nie umiesz ?? - zapytał mnie Lou ze wzrokiem mordercy.
- Ty no pacz nie nauczyłeś mnie to nie umiem...
- Hahaha... Jakie zabawne... A tak w ogóle to jak tam noc z Haroldem ??
- No pięknie czyli wszyscy pamiętają to czego akurat nie powinni pamiętać... No ale ogółem nie wracajmy do tego.
- No dobra jak chcesz... A może wiesz czemu spałem u ciebie, a nie w swoim łóżku ?
- No kurna, a ja wróżka jestem ?! Ja nawet nie wiem dlaczego z Harrym spałam i co się wczoraj działo! A ty się mnie o takie rzeczy pytasz ??
- Co ty taka nerwowa dzisiaj ?? - rzucił koleje pytanie ale tym razem z miną O.O
- Z tego wszystkiego co się działo - odpowiedziałam, wywracając oczami i wyszłam zostawiając go samego w moim pokoju.
*Emily*
Kupiliśmy wszystko co trzeba było. Po drodze do domu wygłupialiśmy się i... robiliśmy rzeczy o których lepiej nie mówić. Ludzie się na nas dziwnie patrzyli, a my i tak mieliśmy to gdzieś. Doszliśmy do domu i już miałam otwierać drzwi, ale Zayn mnie zatrzymał i przycisną sobą do drzwi. Trochę się zdziwiłam, bo nie wiedziałam co zamierza, ale potem....
- I co ładnie to bawić się tak w swatkę ? - zapytał
- A skąd wiesz w co ja się bawię ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie
- Bo to widać... - zaśmiał się
- Dobra chodź bo to będzie podejrzane, że nie ma tylko nas w domu - powiedziałam i złapałam za klamkę. Już nie mogę się doczekać aż wezmę tą aspirynę, bo głowę to mi porządnie rozsadza. No i chyba nie tylko mi. Zdjelismy buty i poszliśmy do kuchni.
____________________________
Tadam.! Jest 5! Wiem, że musieliście na niego dłuuuugo czekać, za co bardzo, bardzo, ale to baaaaaaardzoooo przepraszam, nie miałam weny i jeszcze miałam 'trochę' rzeczy na głowie. No ale w końcu go napisłam :D
Anoletta xx

16 kwietnia 2012

Rdz 4


* Roxana *
Weszłam do domu. Wszyscy siedzieli w salonie. Teraz dopiero poczułam że jest mi trochę mokro. Harolda już w domu nie było. Poszedł na randkę z tą swoją lafiryndą. Ja jej nawet nie znam a już jej nie lubię. Ale przeczuwam że chyba niedługo się poznamy...Nie jestem jakoś specjalnie z tego zadowolona. W całym mieszkaniu było dość głośno. Stanęłam w progu salonu. No ja to jednak nie mieszkam w normalnym domu tylko w jakimś zoo w klatce z małpami. Co zobaczyłam ?? Horana zjadającego żelki i udając jakiegoś potwora pożerającego ludziki, czyli żelkowe miśki, Emily rzucającą się popcornem z Louisem i Li z Zaynem robiących bitwę na poduszki. Całkiem fajnie to wyglądało. Co jak co, ale z nimi to ja się nigdy chyba nie będę nudziła. Początkowo mnie nie zauważyli. Skapnęli się dopiero, że przyszłam jak kichnęłam. No nie fajnie jednak będę chora. Trudno się mówi. Em będzie mi robiła za służbę jak coś.
- O jezusie! Roxy czy ciebie pojebało do reszty ?! Przecież ty będziesz chora, znowu. Ja nie będę przy tobie latała! - Jednak Emily się trochę wkurzyła.
- Jakie miłe powitanie! Człowiek ledwo do domu wejdzie to już go za coś muszą opieprzyć.
- No ale ty jesteś cała mokra....
- Oj tam tak tylko troszeczkę.... Zaraz wrócę.
Po tych słowach od razu poszłam na górę, żeby się przebrać, bo trochę mokro mi było. Wzięłam wszytko do łazienki i poszłam się ogarniać. Po jakiś 10 minutach stałam już ubrana w czarne dresy i fioletową bluzę Jack'a Wills'a. Tak miałam taką samą bluzę jak Hazza. Stałam i suszyłam włosy, nienawidzę tego robić, bo ręce trochę bolą, i nagle Em wparowała do łazienki.
- Królewna pogadać musimy.
- Tak?A o czym? Przyznaj się! Co wiesz czego ja nie wiem ?? Hm..? - no ciekawie się zapowiada ta nasza rozmowa, ciekawe tylko o czym będziemy gadać?
* Emilly *
Roxana wparowała do domu cała przemoczona i poszła się przebrać. Przez chwilę panowała cisza u nas, jak ona poszła na górę.
- Tak właściwie to czemu Roxy tak szybko wyszła z domu i wróciła dopiero teraz ? - zapytał Niall przerywając tym samym ciszę
- Pomyśl! - powiedziałam trochę krzycząc i podniosłam się kanapy. Poszłam na górę do naszej Blondi. Co prawda siedziała w łazience ale ja i tak do niej weszłam.
- Królewna pogadać musimy
- Tak? A o czym? Przyznaj się! Co wiesz czego ja nie wiem ?? Hm..?
- Zaraz się dowiesz tylko skończ suszyć włosy. Ja poczekam w pokoju.
Wyszłam stamtąd i usiadłam na łóżku. Co jak co ale tam to jednak było trochę gorąco i duszno. No w sumie mówią ja się nie dziwię. Jak tam suszarka chodzi. Przez chwilę zastanawiałam się czy w ogóle mam zaczynać ten temat o Haroldzie, bo nie wiem czy ona będzie chciała o tym gadać, ale jednak postanowiłam o tym z nią pogadać. Jesteśmy praktycznie jak siostry i znamy się na wylot, więc widzę, że ona coś jeszcze do niego czuje. To ich powitanie na lotnisku wskazywało też na to że i on coś do niej czuje. Ja dopilnuje żeby oni byli jeszcze razem. No właśnie pobawię się w swatkę. Roxana bawiła się w swatkę 1,5 roku temu i próbowała mnie związać z Zaynem. Twierdziała że coś do niego czuje. No i w sumie mówiąc się nie myliła. Tak podoba mi się Zayn Malik. Tak szczerze to ta jej zabawa w swatkę wcale mi nie przeszkadzała i Zaynowi chyba też nie. W sumie mówiąc dla mnie to dobrze. Trochę mi się już zaczynało, ale po chwili Roxy wyszła z łazienki. Ach no tak królewnie dłużej zajęło bo jeszcze nie dość że suszyła to i jeszcze prostowała włosy.
- No to o czym nie wiem ? - zapytała siadając obok mnie na łóżku.
- O tym co powinnaś to wiesz. A chciałam pogadać o Harrym.
- Dlaczego akurat o nim ? On mnie już nie obchodzi niech robi co chce. - odpowiedziała całkiem obojętnie Roxy. Tak myślałam że nie będzie chciała o tym gadać.
- Nie mów tak bo i tak obie wiemy że tak nie jest. Zależy ci na nim. Wiem że boli cię to że poszedł z tą Ashley.
- Tak kocham go i boli mnie to cholernie, ale nic na to nie mogę poradzić! - wykrzyczała zapłakana. Mam nadzieję że chłopcy tego nie słyszeli.
Pogadałam z nią jeszcze jakieś 30 h i wyszłam z pokoju zostawiając ją samą. Pewnie nie powinnam tak robić, ale chce żeby posiedziała i się uspokoiła, a właściwie to poleżała. Wiem że nic sobie nie zrobi, więc mogę zostawić ją w tym stanie.
Jak otworzyłam drzwi zobaczyłam chłopaków, którzy o mało co się nie pozabijali zbiegając po schodach. Zaszłam na dół, a oni jak gdyby nigdy nic.
- Wy cholerni podsłuchiwacze! Nie macie co robić ?!
- Ale o czym ty mówisz? - zapytał się Zayn
- Nie udawaj niewiniątka! Wim że podsłuchiwaliście naszą rozmowę!
- Nie złość się, bo złość piękności szkodzi. - powiedział Malik z cwaniaczkowatym uśmiechem. Na co ja tylko strzeliłam face plama i wcisnęłam się między nim a Lou na kanapę.
* Roxana *
Pogadałam sobie z Em o Harrym. Ona ma racje że mi na nim zależy i że go kocham, ale nie mogę nic na to poradzić, że on spotyka się z jakąś lafiryndą. Poleżałam płacząc i zużywając przy tym tonę chusteczek walających się teraz dookoła łóżka. Podniosłam swoją szanowna i wzięłam laptopa z biurka. Od razu jak się włączył weszłam na twittera. Początkowo nic ciekawego nie było, ale potem zobaczyłam wpis Harrego. Było zdjęcie, a na nim kot ? Nikt inny tylko Harold ze swoją lafiryndą. Ona jest jakaś dziwna. Chyba jej nie polubię. Taki plastik chodzący... Plastic is fantastic?..... Nie no z tym to ja się nie zgadzam. Jak chodzi o lalkę barbie to tak, ale jak o normalną dziewczynę, no może nie do końca normalną, to nie. Ale wracając do rzeczy miałam przez chwilę takie dziwne uczucie. To chyba zazdrość. W sumie to się sobie nie dziwię. Przypomniała mi się rozmowa z Emily i zaczęło się zbierać na płacz. Ja go ciągle kocham i nic na to nie poradzę...Popłaczę sobie to się może uspokoję i mi odejdzie. Nie no co ja gadam nie przejdzie mi. Wiem! Posłucham sobie muzyki! Wzięłam iPoda i włączyłam "Dance With Me Tonight". Od razu jakoś tak się uśmiechnęłam i humor mi się poprawił.
*Emily*
Siedzimy tak już dłuższy czas. Jest jakoś tak dziwnie, bo nikt do siebie się nie odzywa. Nie wiem czemu.
- Ja to bym coś zjadł - no Horanek się w końcu odezwał, a już myślałam że coś nie tak. Uff...
- Ja chcę pizzę! - wykrzyknęłam bo jakoś tak naszła mnie chęć na nią i zgłodniałam. - To ja lecę po telefon.
- Stałam w kuchni szukając telefonu. Tak wiem, że trochę dziwne, bo zazwyczaj telefonu się w kuchni nie szuka, ale w tym domu jest wszystko i wszędzie XD. Szukałam i szukałam, aż poczułam jak ktoś mnie tknął. To była Roxy. Chyba już jej przeszło. Wiedziałam, że chce pobyć sama. To instynkt macierzyński czy jakiś tam.
- Zjadłabym coś.
- No następna. - spojrzałam się na nią i się zaśmiałam - Mam!
- Co masz ??
- No telefon... W tym domu to w ogóle cud, że da się coś znaleźć
- Aha okej. Idę do chłopaków. - ona sobie poszła, a ja zadzwoniłam p nasze upragnione jedzenie.
Jak skończyłam gadać, poszłam do salonu. Weszłam i co zobaczyłam... Naszą Blondi grającą z chłopakami w butelkę. No to teraz wiem, że na pewno jej przeszło. Graliśmy tak pół godziny, przez które działo się bardzo duuużo rzeczy. Zabawę przerwał nam dzwonek do drzwi. Horan raczej była bardzo głodny bo jak go tylko usłyszał poderwał się z miejsca i sprintem pobiegł do drzwi. No i się chłopak nie pomylił... Nasze żarcie przyjechało! W końcu, bo zgłodniałam. Niall wszedł już do pokoju z pudełkami i kawałkiem pizzy w buzi. Wszyscy zareagowali śmiechem, ale Horan to Horan, nikt go nie zastąpi. Wzięłam kawałek i zaczęłam jeść. Jeny jaka ja byłam głodna. Po jakimś czasie do salonu wparował Harry.
____________________________

Hi! :) Wiem, że musieliście trochę poczekać na niego i bardzo, ale to bardzo was za to przepraszam, ale się w końcu doczekaliście :D Mam nadzieję, że się podobał ;p To tyle XD
Anoletta xx

13 kwietnia 2012

INFO :)

Bardzo, bardzo, ale to bardzo was przepraszam, że nie dodałam w środę rozdziału, bo nie miałam jak i miałam za dużo lekcji, wczoraj też nic nie napisałam, bo wróciłam koło 20 z kawałkiem do domu i tam jeszcze lekcje musiałam zrobić, a dzisiaj też nie dodam, dlatego że się do Łodzi od razu po lekcjach wybieram i nie wiem czy przez weekend jakoś go napiszę, bo siostra cioteczna pewnie mi nie da xd Ale będę po kawałku go pisała i w poniedziałek już powinnam go dodać. To tyle... Bye :)
Anoletta xx




Lou ♥ Kevin


Hahaha... :D



Hazza.... XD

09 kwietnia 2012

Rdz 3


Przez połowę filmu siedziałam wtulona w poduszkę. No bo mój inteligentny braciszek musiał włączyć horror. MUSIAŁ ! No po prostu chyba go kiedyś uduszę. Ogółem nie boje się horrorów, tylko gorzej jest u mnie ze spaniem po nich. A on jeszcze włączył The Grudge. A tam jakieś duch po domu napieprzają i weź tu potem zaśnij -.- No nic najwyżej nie będę spała całą noc -.- Nie wiem jak to się stało, ale w pewnym momencie filmu tak się przestarszyłam, że wypuściłam poduszkę z rąk i wtuliłam się w Hazze. On jednak był tym bardzo rozbawiony.
- Haha. Bardzo śmieszne. - popatrzyłam się na niego morderczym wzrokiem.
- No trochę tak. - powiedziała dalej się śmiejąc - Ale powiedziałbym że to bardziej słodkie. -szepnął mi na ucho tak żeby nikt nie słyszał. Jednak mu to trochę nie wyszło. Wszyscy nagle popatrzyli się na nas z miną WTF?!, a ja strzeliłam face plama.
-Aaaahaaaa... - wszyscy powiedzieli dosyć głośnym chórkiem i wrócili do oglądania filmu.
Teraz zamiast poduszki służył mi Hazza. Szczerze to wolę się do niego przytulać. Ale Ciiii bo się wyda. Nie mam bladego pojęcia kiedy ten cały seans horrorów się skończył, bo odpłynęłam.

Rano obudziłam się w łóżku z Haroldem. Moja mina O.O. No ale okej. Wstałam tak żeby go nie obudzić. Uff... Udało się. Na dole zastałam bardzo wesoła Emili. Coś się chyba stało, a ja nie wiem co ?! o.O
- Co ci się stało ?- zapytałam podejrzliwie. I nic. - Emily co ci ! - i znowu nic. Dopiero po jakimś czasie się skapnęłam że skubana ma słuchawki na uszach. Podeszłam do niej i zszarpnęłam jej te urządzonko, które podobno ogłusza człowieka. Tak przynajmniej mówią w TV.
- Ałaaaa. Powaliło cię już do reszty.
- Jeszcze nie. Ale mogłabyś słuchać tego ciszej albo wiesz co.... W OGÓLE NIE SŁUCHAJ!
- No dobra dobra nie nerwój się tak. Złość piękności szkodzi... Co chciałaś ?
- Między innymi wiedzieć co się wczoraj stało ?? Bo o dziwo spałam w jednym łóżku z Harrym i jeszcze chce śniadanie
- No to tak... Tu masz naleśniki, a co do wczoraj to nic się nie stało...
- Jak to ?? To dlaczego ja z nim spałam ?! A nie u siebie ?! A jak on mnie zgwałcił ?!
- Jeju.... Roxy on cię nie zgwałcił! Tylko jak oglądaliśmy film zasnęłaś wtulona w niego, co mnie bardzo dziwi, ale szczegół , no i ona miał cię zanieść do twojego pokoju. Tylko, że najwidoczniej chyba mu się coś pomyliło.
- Coś mu się pomyliło ?! Nie no ja go chyba zabije. - już chciałam wstawać z krzesła, żeby coś , nie wiem co, zrobić Hazzie, ale w ostatnim momencie Lou i Niall weszli do kuchni.
- Ooo... Naleśniki... Ja chcę 6 z Nutellą.- no tak nie ma to jak wiecznie głodny Horanek.
- Haha... Kogo siostra zabijesz ?? - zapytała zdezorientowany Louis
- Harolda. A teraz kochany braciszku pozwól, że pójdę przyfasoli pacanowi. - No już chciałam iść ale moja zdobycz sama weszła do kuchni.
- Masz 5 minut, żeby mi wszystko wytłumaczyć albo będzie po tobie. Jeżeli mi coś zrobiłeś, będzie po tobie. Jeżeli mi tego nie wytłumaczysz, będzie po tobie. Dziękuje za współprace i polecam się na przyszłość! No a teraz gadaj! - popatrzyłam się na niego morderczym wzrokiem.
- Ale o co w ogóle chodzi ?? I czemu drzesz się na mnie z samego rana ??
- Jeny... Trzymajcie mnie... Ty się jeszcze pytasz o co kaman i dlaczego się na ciebie wydzieram ?! Hmmm... pomyślmy... Może dlatego, że miałam spać u siebie, a z jakiś dziwnych przyczyn spaliśmy razem u ciebie!
- Aaaa o to chodzi... Jakoś tak wyszło. - odpowiedział na moje kazanie z bananem na twarzy
- Nie no ja nie mogę!
No i tak mój sarkazm zakończył naszą twórczą dyskusje. Po niej poszłam się ogarnąć na górę. Założyłam to ,bo na dworze pogoda była jednak nie fajna, włosy uczesałam w kitkę i oczywiście się pomalowałam. Zabrałam jeszcze telefon z pod poduszki i poszłam na dół. Wszyscy jeszcze jedli. Z tego powodu, że nie chciało siedzieć mi się samej, dosiadłam się do nich. Nie byłam w ogóle w temacie. A jak już go zaczęłam łapać to Lou wyskoczył z pytaniem.
- Harry i jak tam twoja dzisiejsza randka ?? - zapytał mulat poruszając znacząco brwiami.
Nie no nie mogę. Jak tylko to usłyszałam moje oczy praktycznie wylazły mi z orbit. Hazza siedział cicho przez chwile, a potem spojrzał się na mnie i rzucił tylko " Dobrze". Jednak ja to jestem głupia i nie znam się na ludziach. Myślałam, że on coś jeszcze czuje czy coś. A tu nic. Zero. Null. Nie ma już nic... On już najwyraźniej o mnie zapomniał. Co ja sobie głupia myślałam... Że co ?! Że będzie tak jak wcześniej ? Że będziemy razem na zawsze i mieć małe Hazziątka ? No tak jednak źle myślałam... Ja też powinnam zapomnieć. Tylko jest taki problem, że to za trudne. Ja po prostu nie potrafię... Czułam jak łzy napływają mi do oczu, więc od razu podniosłam się z krzesła, wzięłam telefon z komody i założyłam buty.
- Wychodzę ! Nie wiem kiedy wrócę ! - wykrzyczałam z przedpokoju i wyszłam z domu trzaskając drzwiami.
Nie wiedziałam co ze sobą mam teraz zrobić. To moje wyjście pewnie wydało się im dziwne, ale akurat w tej chwili mnie to nie obchodzi. Jakąś godzinę plątałam się po Londynie. Potem poszłam do parku. Usiadłam pod drzewem. Pod drzewem gdzie związek mój i Harolda się zaczął. Tu mieliśmy pierwszą randkę, tu się pierwszy raz całowaliśmy... itd. Chodziłam wokół drzewa przez moment.... Znalazłam wyryte przez nas serce, a w nim nasze inicjały. Poczułam jak łzy spływają mi strumieniami po policzkach. Zsunęłam się na ziemie i płakałam. Jeszcze deszcz zaczął padać. Dobry sobie moment wybrał. Tak szczerze to nawet mi to nie przeszkadzało. Przynajmniej jak wrócę to nie będzie widać, że płakałam.
* EMILY*
Siedzę z tymi palantami od rana w domu i to sama. Roxy gdzieś poszła. Mam nadzieję, że niedługo wróci, bo się powoli zaczynam bać. Haroldzik jakąś godzinę wybył z domu na randkę z Ashley, czy jak jej tam. Przypuszczam, że nagłym powodem wyjścia naszej księżniczki jest właśnie to. Ale pogadam z nią jak wróci. Jesteśmy w salonie. Tak szczerze to wszystkim się nudzi, bo w TV nic nie ma, a na dworze pogoda masakryczna. No pięknie Roxana będzie chora. Ciekawe kto będzie nad nią wtedy wisiał. Wiem! Porobię wszystkim dyżury to wszystko nie spadnie na mnie. Z reszta jak zwykle. Pomimo tego, że nam się nudzi to i tak w domu nie jest spokojnie. Horan cały czas je żelki i się nimi bawi, że on jest wielkim potworem, który je zaraz pożre.  Ja i Lou rzucamy się popcornem, a no i blondasek jeszcze się na nas co jakiś czas wydziera, że jedzenie marnujemy, a ludzie głodują. Tsa... On chyba najbardziej z nich głoduje. Liam z Malikiem robią bitwę na poduszki. "Czasem" zdarzy mi się oberwać, ale to tylko " czasem ". Jak skończy nam się popcorn to chyba do nich dołączę. To raczej stanie się szybciej. Ale jak na razie zajmuję się popcornem.
*ROXANA*
Siedzę tu już dosyć długo i raczej będę wracać, bo jak będę chora to Em albo nie będzie nade mną stała albo będzie, ale będzie przy tym narzekać. Wstałam i poszłam. Jeny jaka ja jestem mokra. Mam nadzieje, że nic mi nie zrobią.
_____________________________
Mam nadzieję, że was nie przymuliłam :) Przepraszam, że tak późno, ale rodzinka się na święta zjechała i nie miałam po prostu jak ;/ Następny jak najszybciej :D
Anoletta xx

05 kwietnia 2012

Rdz 2


Wreszcie nadszedł ten dzień. Chodzi oczywiście o wylot do Londynu. Jeśli chodzi o koniec roku to oczywiście zdałyśmy obydwie. A co do pakowania poszło mi całkiem nieźle. Co prawda zajęło mi to aż 3 godziny, ale udało się. Właśie siedzimy tearz w samolocie. Em śpi a ja się nudze. No ale takie życie. Pewnie nie byłoby tak jakbym naładowała sobie iPoda. Nie ma to jak moja inteligencja.  No ale przynajmniej wzięłam go ze sobą. Podczas pożegnania oczywiście nie odbyło się bez łez i takich słów ja to żebym na siebie uważała. Moja mama jest chyba za bardzo przewrażliwiona. Przecież nic mi się tam nie stanie. Mama jak mama, zawsze sie martwi. No i nareszcie kamień to musiałam ją budzić jakieś 5 minut. Mówiłam coś do niej, nic, mówiłam głośniej, nic, nawet do niej krzyczałam i też nic. Dopiero jak przyłożyłam jej telefon z najgłośniej grającą muzyką jak się dało to wtedy się obudziła. A potem spojrzała na mnie morderczym wzrokiem.
- Co ty cholera wyprawiasz - zapytała zaspana
- Budze cię, bo zaraz lądujemy. Wybacz, ale musiałam użyć drastycznych metod, bo nie reagowałaś. - odpowiedziałam jej z cwaniaczkowatym uśmieszkiem na twarzy.
Przez reszte czasu Emily siedziała i udawała obrażoną. Skąd wiem że udawała ? Między innymi dlatego że znam ją od dłuuuuuuuugiego czasu. Obydwie wiemy o sobie dosłaownie wszystko.
No nareszcie wylazłyśmy z tego samolotu! Co jak co ale tam było jednak duszno i strasznie nudno -.- Nie dość że ciesze się że już z tamyąd wyszłam to jeszcze zacieszam się że w ogóle tu jestem i to na dodatek z Em. Nie było mnie tu jakieś 1,5 roku. To jednak troch czasu minęło.
Wziełyśmy swoje walizki i poszłyśmy na polowanie Tomlinsona z chłopakami. Nigdzie ich nie widziałyśmy. Nagle poczułam jak toś zakrywa mi oczy.
- zgadnij kto to? - usłyszałam głos z zapleców.
- głupie pytanie! Lou wiem że to ty!
- skąd wiedziałaś ??? - jego mina wyglądała tak O.o
- następnym razem wymyśl coś bardziej oryginalnego braciszku - zaśmiałam się.
Potem Lou przez chwile udawał obrażonego, ale jak już wróciła do żywych przywiatał się z Em i wzią nasze walizki. Ja witałam się z chłopakami aż w końcu przyszedł czas na Hazze. Przytuliliśmy się, a do oczu napłynęły łzy. Znowu poczułam ten zapach jego perfum, a wszystkie wspomnienia raptem wróciły. I te dobre i te złe. Pojedyńcza łza spłynęła mi po policzku. Miałam nadzieję że Harry tego nie poczuł.
No tak zapomniałam powiedzieć że ja i Harry byliśmy ze sobą, ale skończyliśmy to 1,5 roku temu. Czemu? No to tak.... Byliśmy na imprezie. Wiadomo każdy troche wypił, ale Harold odrobinkę przegiął. No i po jakimś czasie zniknął nam z oczu. Posatnowiłam go poszukać, a jak już znalazłam moja mina " WTF?!". Dosławnie. Dlaczego tak? Bo zobaczyłam jak liże się z jakąś plastikową lalką barbie. Jak mnie już zobaczyło to zaczął się tłumaczyć, że to nie tak, a ja nadal stałam tam jak wmurowana a łzy ciekły mi normalnie potokami. Jak już mnie "odmurowało" nawrzeszczałam na niego, że jest skończonym dupkiem i zaczęłam biec w stronę wyjścia. Słyszałam głosy chłopaków, wołających " Co się stało? " i Harrego, że to wszystko nie tak. Nie zwracając na to uwagi pobiełam do domu i się wyprowadziałam zostawiając chłopakom kartkę że wróciłam do domu. Niby mogłam zostać, ale nie po tym co się wydarzyło.
Stalibyśmy pewnie tak jeszcze jakiś czas, gdyby Mr. Marchewka nam nie przeszkodził.
- To co jedziemy! - krzyknął
- Tak. -odpowiedziałam mu ze sztucznum uścmiechem na ustach.
Oni poszli do samochodu a ja tam chwile postałam jeszcze żeby się troche ogarnąć i żeby nie było widać że płakałam. Nadal kocham Harrego ale nie mogę mu już zaufać. Może jeszcze kkiedyś wrócimy do siebie...
Wsiedliśmy do samochodu. Em cały czas opowiadała chłopakom co się u nas działo przez ten czas. A ja ? Ja siedziałam wyłączona od świata i patrzyłam za okno. Od czasu do czasu zerkałam na Hazze. Widziałam że też siedzi cicho i nad czymś myśli. Nagle ktoś zaczął mi machać ręką przed oczami. To był Horanek.
- Halo! Roxy żyjesz ?Jesteśmy na miejscu.
- Tak żyje, żyje. Zamyśliłam się.
Chłopaki wzięli nasze bagaże i zanieśli do domu. My poszłyśmy za nimi.
- Podoba się?- zapytał Lou
- Louis my już tu byłyśmy.! I nic się nie zmieniło.- odparłam ze śmiechem
- Jesteś taka pewna?
- Haha... Oczywiście! Przcież jeszcze nie oślepłam.
- No to jazdza na góre!!!
- Okej.
Troche się przeraziłam... Weszłyśmy na górę. Najpierw do mojego pokoju. Jednak się myliłam, że nic się tu nie zmieniło. Pokoje były przśliczne. Mój był kremowy z wielką flagą UK na jednej ścianie, a wszystkie meble były białe. Emily był bardzo podobny do mojego. Tylko u niej ściany były białe, a na jednej była flaga USA.
Krzyknęłam tylko z góry do Lou, że się myliłam i pokoje są boskie. Chłopkai siedzieli na dole i szykowali tak zawny "seans filmowy". Razem z Em umowiłyśmy się, że spotkamy sie przed moim pokojem za 30 min i poszłyśmy się ogarnąć. Wyjęłam z torby czarne dresy i białą bokserkę. Uczesałam się w lużnego koka izrobiała lekki makijaż. Wyjżałam przez dzwi, ale Emily jeszcze nie było. Normalka. Wyjełam laptop i weszłam na twittera, Dodałam wpis, że już jesteśmy i weszłam na facebooka. Popisałam chwile z koleżanką. Do czasu jak Emily wparował do mojego pokoju. Wyglądała podobnie do mnie tylko bokserkę miała niebieską i rozpuszczone włosy. Musze przyznać, że i tak dobrz jej poszło, bo była u mnie przed czasem. Co u niej jest dziwne i rzadko spotykane. Wyszłyśmy z pokoju i zaczęłyśmy zbiegać po schodach. Tak się nam śpieszyło, że obydwie spadłyśmy ze schodów i wylądowałyśmy na dole. Chłopaki od razu do nas podbiegli, żeby zobaczyć czy jesteśmy całe. Niestety my nie dałyśmy rady wydusić z siebie ani jednego słowa. Śmiałyśmy się jak jakieś wariwtki które pzd chwilą uciekły z psychiatryka.
- Nic im nie jest oprócz tego że dostały ataku głupawki. - stwierdziła nasz Dr. Payne.
Ogarnęłyśmy się i wstałyśmy z ziemi. Troche chwiejnym krokiem szłyśmy do salonu nadal się śmiejąc. Chłopcy już siedzieli na kanapie. Em usiadła między moim bratem, a Malikiem. Swoją drogą to Zayn zawsze się jej podobał, ona chyba mu też, ale nie potrafią sobie tego powiedzieć. Trzeba się będzie jakoś za nich wziąć, ale to później. ja musiałam usiąść między Harrym a Niallem. Na Horanka nie narzekam, ale na tego drugiego owszem. Lou włączył film. Okazało się, że to horror.
- No chyba sobie jaja robicie.!- powiedziałam troche oburzona i zarazem ździwiona.
- Nie czemu? - odpowiedział mój braciszek z cwaniczkowatym uśmieszkiem.
No i się zaczęło...
____________________________________
Jest drugi.! Hurra... Udało mi się :) Przepraszam, że go wczoraj nie dodałam, ale jechałam do Warszawy i nie miałam jak :/ To właściwie tyle.
Anoletta xx