* Roxana *
Weszłam do domu. Wszyscy siedzieli w salonie. Teraz dopiero poczułam że jest mi trochę mokro. Harolda już w domu nie było. Poszedł na randkę z tą swoją lafiryndą. Ja jej nawet nie znam a już jej nie lubię. Ale przeczuwam że chyba niedługo się poznamy...Nie jestem jakoś specjalnie z tego zadowolona. W całym mieszkaniu było dość głośno. Stanęłam w progu salonu. No ja to jednak nie mieszkam w normalnym domu tylko w jakimś zoo w klatce z małpami. Co zobaczyłam ?? Horana zjadającego żelki i udając jakiegoś potwora pożerającego ludziki, czyli żelkowe miśki, Emily rzucającą się popcornem z Louisem i Li z Zaynem robiących bitwę na poduszki. Całkiem fajnie to wyglądało. Co jak co, ale z nimi to ja się nigdy chyba nie będę nudziła. Początkowo mnie nie zauważyli. Skapnęli się dopiero, że przyszłam jak kichnęłam. No nie fajnie jednak będę chora. Trudno się mówi. Em będzie mi robiła za służbę jak coś.- O jezusie! Roxy czy ciebie pojebało do reszty ?! Przecież ty będziesz chora, znowu. Ja nie będę przy tobie latała! - Jednak Emily się trochę wkurzyła.
- Jakie miłe powitanie! Człowiek ledwo do domu wejdzie to już go za coś muszą opieprzyć.
- No ale ty jesteś cała mokra....
- Oj tam tak tylko troszeczkę.... Zaraz wrócę.
Po tych słowach od razu poszłam na górę, żeby się przebrać, bo trochę mokro mi było. Wzięłam wszytko do łazienki i poszłam się ogarniać. Po jakiś 10 minutach stałam już ubrana w czarne dresy i fioletową bluzę Jack'a Wills'a. Tak miałam taką samą bluzę jak Hazza. Stałam i suszyłam włosy, nienawidzę tego robić, bo ręce trochę bolą, i nagle Em wparowała do łazienki.
- Królewna pogadać musimy.
- Tak?A o czym? Przyznaj się! Co wiesz czego ja nie wiem ?? Hm..? - no ciekawie się zapowiada ta nasza rozmowa, ciekawe tylko o czym będziemy gadać?
* Emilly *
Roxana wparowała do domu cała przemoczona i poszła się przebrać. Przez chwilę panowała cisza u nas, jak ona poszła na górę.- Tak właściwie to czemu Roxy tak szybko wyszła z domu i wróciła dopiero teraz ? - zapytał Niall przerywając tym samym ciszę
- Pomyśl! - powiedziałam trochę krzycząc i podniosłam się kanapy. Poszłam na górę do naszej Blondi. Co prawda siedziała w łazience ale ja i tak do niej weszłam.
- Królewna pogadać musimy
- Tak? A o czym? Przyznaj się! Co wiesz czego ja nie wiem ?? Hm..?
- Zaraz się dowiesz tylko skończ suszyć włosy. Ja poczekam w pokoju.
Wyszłam stamtąd i usiadłam na łóżku. Co jak co ale tam to jednak było trochę gorąco i duszno. No w sumie mówią ja się nie dziwię. Jak tam suszarka chodzi. Przez chwilę zastanawiałam się czy w ogóle mam zaczynać ten temat o Haroldzie, bo nie wiem czy ona będzie chciała o tym gadać, ale jednak postanowiłam o tym z nią pogadać. Jesteśmy praktycznie jak siostry i znamy się na wylot, więc widzę, że ona coś jeszcze do niego czuje. To ich powitanie na lotnisku wskazywało też na to że i on coś do niej czuje. Ja dopilnuje żeby oni byli jeszcze razem. No właśnie pobawię się w swatkę. Roxana bawiła się w swatkę 1,5 roku temu i próbowała mnie związać z Zaynem. Twierdziała że coś do niego czuje. No i w sumie mówiąc się nie myliła. Tak podoba mi się Zayn Malik. Tak szczerze to ta jej zabawa w swatkę wcale mi nie przeszkadzała i Zaynowi chyba też nie. W sumie mówiąc dla mnie to dobrze. Trochę mi się już zaczynało, ale po chwili Roxy wyszła z łazienki. Ach no tak królewnie dłużej zajęło bo jeszcze nie dość że suszyła to i jeszcze prostowała włosy.
- No to o czym nie wiem ? - zapytała siadając obok mnie na łóżku.
- O tym co powinnaś to wiesz. A chciałam pogadać o Harrym.
- Dlaczego akurat o nim ? On mnie już nie obchodzi niech robi co chce. - odpowiedziała całkiem obojętnie Roxy. Tak myślałam że nie będzie chciała o tym gadać.
- Nie mów tak bo i tak obie wiemy że tak nie jest. Zależy ci na nim. Wiem że boli cię to że poszedł z tą Ashley.
- Tak kocham go i boli mnie to cholernie, ale nic na to nie mogę poradzić! - wykrzyczała zapłakana. Mam nadzieję że chłopcy tego nie słyszeli.
Pogadałam z nią jeszcze jakieś 30 h i wyszłam z pokoju zostawiając ją samą. Pewnie nie powinnam tak robić, ale chce żeby posiedziała i się uspokoiła, a właściwie to poleżała. Wiem że nic sobie nie zrobi, więc mogę zostawić ją w tym stanie.
Jak otworzyłam drzwi zobaczyłam chłopaków, którzy o mało co się nie pozabijali zbiegając po schodach. Zaszłam na dół, a oni jak gdyby nigdy nic.
- Wy cholerni podsłuchiwacze! Nie macie co robić ?!
- Ale o czym ty mówisz? - zapytał się Zayn
- Nie udawaj niewiniątka! Wim że podsłuchiwaliście naszą rozmowę!
- Nie złość się, bo złość piękności szkodzi. - powiedział Malik z cwaniaczkowatym uśmiechem. Na co ja tylko strzeliłam face plama i wcisnęłam się między nim a Lou na kanapę.
* Roxana *
Pogadałam sobie z Em o Harrym. Ona ma racje że mi na nim zależy i że go kocham, ale nie mogę nic na to poradzić, że on spotyka się z jakąś lafiryndą. Poleżałam płacząc i zużywając przy tym tonę chusteczek walających się teraz dookoła łóżka. Podniosłam swoją szanowna i wzięłam laptopa z biurka. Od razu jak się włączył weszłam na twittera. Początkowo nic ciekawego nie było, ale potem zobaczyłam wpis Harrego. Było zdjęcie, a na nim kot ? Nikt inny tylko Harold ze swoją lafiryndą. Ona jest jakaś dziwna. Chyba jej nie polubię. Taki plastik chodzący... Plastic is fantastic?..... Nie no z tym to ja się nie zgadzam. Jak chodzi o lalkę barbie to tak, ale jak o normalną dziewczynę, no może nie do końca normalną, to nie. Ale wracając do rzeczy miałam przez chwilę takie dziwne uczucie. To chyba zazdrość. W sumie to się sobie nie dziwię. Przypomniała mi się rozmowa z Emily i zaczęło się zbierać na płacz. Ja go ciągle kocham i nic na to nie poradzę...Popłaczę sobie to się może uspokoję i mi odejdzie. Nie no co ja gadam nie przejdzie mi. Wiem! Posłucham sobie muzyki! Wzięłam iPoda i włączyłam "Dance With Me Tonight". Od razu jakoś tak się uśmiechnęłam i humor mi się poprawił.
*Emily*
Siedzimy tak już dłuższy czas. Jest jakoś tak dziwnie, bo nikt do siebie się nie odzywa. Nie wiem czemu.- Ja to bym coś zjadł - no Horanek się w końcu odezwał, a już myślałam że coś nie tak. Uff...
- Ja chcę pizzę! - wykrzyknęłam bo jakoś tak naszła mnie chęć na nią i zgłodniałam. - To ja lecę po telefon.
- Stałam w kuchni szukając telefonu. Tak wiem, że trochę dziwne, bo zazwyczaj telefonu się w kuchni nie szuka, ale w tym domu jest wszystko i wszędzie XD. Szukałam i szukałam, aż poczułam jak ktoś mnie tknął. To była Roxy. Chyba już jej przeszło. Wiedziałam, że chce pobyć sama. To instynkt macierzyński czy jakiś tam.
- Zjadłabym coś.
- No następna. - spojrzałam się na nią i się zaśmiałam - Mam!
- Co masz ??
- No telefon... W tym domu to w ogóle cud, że da się coś znaleźć
- Aha okej. Idę do chłopaków. - ona sobie poszła, a ja zadzwoniłam p nasze upragnione jedzenie.
Jak skończyłam gadać, poszłam do salonu. Weszłam i co zobaczyłam... Naszą Blondi grającą z chłopakami w butelkę. No to teraz wiem, że na pewno jej przeszło. Graliśmy tak pół godziny, przez które działo się bardzo duuużo rzeczy. Zabawę przerwał nam dzwonek do drzwi. Horan raczej była bardzo głodny bo jak go tylko usłyszał poderwał się z miejsca i sprintem pobiegł do drzwi. No i się chłopak nie pomylił... Nasze żarcie przyjechało! W końcu, bo zgłodniałam. Niall wszedł już do pokoju z pudełkami i kawałkiem pizzy w buzi. Wszyscy zareagowali śmiechem, ale Horan to Horan, nikt go nie zastąpi. Wzięłam kawałek i zaczęłam jeść. Jeny jaka ja byłam głodna. Po jakimś czasie do salonu wparował Harry.
____________________________
Hi! :) Wiem, że musieliście trochę poczekać na niego i bardzo, ale to bardzo was za to przepraszam, ale się w końcu doczekaliście :D Mam nadzieję, że się podobał ;p To tyle XD
Anoletta xx
Superrrr czekam na następny !!! ;)
OdpowiedzUsuń