*Emily*
Stanęłam w progu kuchni i zobaczyłam Roxy ogarniającą bałagan pozostały po wczorajszym i ten co zrobiłam ja szukając leków. Dziwny widok muszę przyznać. No ale to chyba już nie moja wina, że żeby znaleźć coś w tym domu to trzeba robić przy tym taki bałagan... Razem z Zaynem postawiliśmy zakupy na stole i zaczęliśmy przyglądać się Blondi. Widziałam jak ręce się jej 'trochę' trzęsą, a rzeczy, można powiedzieć, że praktycznie cały czas, leciały jej na podłogę. Już wtedy wiedziałam, że coś jest na rzeczy. Wygoniłam gestem Malika z kuchni, a on posłusznie wyszedł. Upewniłam czy któryś z tych inteligentów nas nie podsłuchuje. Czysto. Jak byłam pewna, że zostałyśmy same, zapytałam:
- Co jest ?
- Co ty tu robisz ?! - zapytała wcześniej podskakując ze strachu i upuszczając przy tym szklankę na podłogę.
- No chyba stoję, a co nie widać ?!
- Przestraszyłaś mnie.
- Ale żyjesz i nic ci nie jest z tego powodu. No a teraz mów co jest na rzeczy.
- Dobra, ale błagam cie nie rób tego więcej.
*Roxana*
Znowu prowadziłyśmy, jakiś godzinny, monolog na temat Harrego. Głupia miłość. Niczego sensownego się nie dowiedziałam. Siedziałyśmy w kuchni może nie do końca czystej, ale było lepiej niż na początku. Emily robiła śniadanie, czyli toooonę naleśników dla tych głodomorów ni i oczywiście dla mnie i dla siebie. Ja przez ten czas znalazłam sobie bardzo interesujące zajęcie. Mianowicie bawienie się kubkiem z kawą. Kręciłam go jak nie w a to w tamtą i tak cały czas. Przy okazji zastanawiałam się dlaczego ja mam takie pogięte życie. Moje rozmyślania przerwała Em stawiając przede mną wielgachny talerz naleśników. Zastanawiam się jak my to zjemy. Aj tam mamy chłopaków. Oni wszystko zjedzą, a Niall na pewno zje duuuuuużo. Dosłownie chwile później cała zgraja znalazła się w kuchni. Nie wiem jak oni to robią. Na pewno zawsze dzwonią po siebie i umawiają się w jednym miejscu i dopiero schodzą. No ale nie będę wnikała głębiej. Wszyscy uśmiechnięci i w ogóle tylko Harold jakoś taki smętny. Ja nawet wiem z jakiego powodu. Siedzieliśmy już wszyscy przy stole i jedliśmy śniadanko. Nasz 'mały' głodomor dorwał się pierwszy do naleśników. Pewnie pomyślał, że jak poczeka to mu już nic nie zostanie. Jak już je miał na talerzu, wziął Nutellę i nawalił jej sobie chyba z tonę. I tak na każdy naleśnik. Jedliśmy w ciszy. Biorąc pod uwagę rzeczy, które zazwyczaj wyprawialiśmy przy stole to to było dziwne. A nawet bardzo dziwne. Tą dziwaczną, a zarazem niezręczną ciszę przerwał Zayn. Nie odezwał się, ale rzucił kawałkiem naleśnika w Lou. No i BooBear był z kawałkiem naleśnika na czole i spływającej czekoladzie po twarzy. Mój braciszek chciał mu oddać, ale poleciało mu nie w tą stronę i jego trafiło mnie. Potem ja chciałam mu oddać, ale trafiło prosto w obżerającego się i nie zwracającego uwagi na to co robimy Niallera. No i tak się zaczęło.
***
Po 'śniadaniu' oczywiście musiałam sprzątać ja i Emily, bo tamtym leniom się dupy nie chce nigdy ruszać. Oni twierdzą, że ni potrafią sprzątać, a ja i tak wiem, że to nie to. Ciekawa jestem kto im tutaj sprzątał jak nas nie było. Pewnie kogoś sobie wynajęli albo umieją sprzątać, ale teraz się do tego nie przyznają ? Z resztą... Nieważne.
***
Po południu obie wybyłyśmy z domu na zakupy. Dawno tak się nie nabiegałam za ciuchami. Kupiłam sobie chyba ze 2 T-shirty, spodnie, Conversy i bluzę. Em ma z połowów baseballówkę, bluzkę i Vansy. Nie jest tego jakoś za specjalnie wiele, ale zwiedzałyśmy sklepy przez 3 godziny. Już pół przytomne poszłyśmy na kawę i ciastko.
- Jestem wykończona. - powiedziałam wzdychając.
- Ja t... - Emily nie dokończyła i zachłysnęła się kawą. Patrzyła w jednym kierunku. Wyglądała jakby ktoś zrobił jej pauzę w życiu. Jej twarz w ogóle nie wyrażała smutku czy radości, była po prostu kamienna. Jej spojrzenie mówiło samo za siebie. Obejrzałam się i co zobaczyłam... długo-włosą brunetkę, a mianowicie Ashley, całującą się z jakimś chłopakiem. Szczęka automatycznie mi opadła. Nie mogłam wydusić przez chwile z siebie ani jednego słowa.
- To... to... to jest przecież Ashley! - prawie wykrzyczałam jak już mnie odmurowało po tym co zobaczyłam. Na moje nie szczęście ona musiała to usłyszeć i skapnęła się kim jesteśmy, pomimo tego, że nigdy nas na żywo nie widziała. Jak widać gazety robią swoje. Dziewczyna jak tylko nas zobaczyła chwyciła towarzysza i wyszła dosyć pośpiesznym krokiem.
- Co to kurwa było ?! - zapytała wciąż zszokowana Em.
- Nie mam bladego pojęcia, ale wiem, że moja opinia o niej się sprawdziła. To zwykła dziwka! - byłam niesamowicie wkurzona, a zarazem zaskoczona.
- I co powiesz teraz Harremu ?
- No niby jak ty to sobie wyobrażasz. Przcież nie pójdę do niego i nie powiem 'Cześć Harry! Wiesz byłam w centrum z Emily i widziałyśmy twoją dziewczynę liżącą się z jakimś innym chłopakiem.'
- Niby czemu nie ?!
- Bo on sobie zaraz pomyśli, że ja to sobie wymyśliłam, bo jestem zazdrosna, zdesperowana i chce rozwalić jego związek. W ogóle to nie mam na to dowodów. To bez sensu.
- No może i masz rację.
- Wiesz mogłabym mu powiedzieć, ale nie sądzę, że mi uwierzy. Z resztą mogłoby to popsuć nasze relacje. I tak ostatnio nie jest z nimi za dobrze...
- Dobra ja cię do niczego nie zmuszam. Zrobisz jak zechcesz. Może to i lepiej. Teraz chodź spadamy do domu, bo już nie mam na nic siły.
- Okej.
Wyszłyśmy z centrum i pognałyśmy prosto do domu. Nogi mnie już tak bolały, że miałam ochotę usiąść na chodniku, ale w końcu dotarłam do mieszkania o własnych siłach.
- Witamy małpi gaj! - rozdarłyśmy się na cały dom, ale odpowiedzi nie dostałyśmy. Emily chciała zapalić światło, ale coś się nie dało.
- No zapal to światło!
- Nie mogę!
- Jakim cudem ?! Światła nie umiesz zapalić ?! Podchodzisz, pstrykasz włącznik i już się świeci!
- Ale to światło nie działa!
- No aż niemożliwe!
Podeszłam do włącznika, żeby sprawdzić czy na pewno tak jest czy znowu w jej główce się coś uroiło. W tym momencie chłopcy wyskoczyli z szaf w przedpokoju. Ja pisnęłam, chyba na cały dom, i wtuliłam się mocno w Emily, trzęsąc się ze strachu. Em też pisnęła, ale nie tak jak ja. Po chwili zapalili światło, czego ja nie zauważyłam, bo miałam cały czas zamknięte oczy.
- Proszę nie jedzcie mnie, nie zabijacie, czy coś.... Ja chce jeszcze żyć! - panikowałam. Po chwili usłyszałam śmiechy. Otworzyłam oczy i się wyprostowałam. Wokół mnie cała 'rodzinka' tarzała się ze śmiechu po ziemi. No tak nie ma to jak się ponabijać.
- Hahaha... bardzo śmieszne. - wszyscy jeszcze się tarzali się ze śmiechu, tylko ja tam stałam poważna. Po jakimś czasie już się opanowali.
- Co nigdy nie wiedzieliście człowieka błagającego o litość?- zapytałam.
- Nie. - odpowiedzieli chórkiem i znowu zaczęli się śmiać.
- No tak nie ma to jak w domu z debilami. - oznajmiłam 'rodzince' i udałam się na górę z torbami. Posiedziałam tam chwilę i się przebrałam, bo było już mi niewygodnie. Potem poszłam do pokoju Emily, bo miałam dylemat. Weszłam i zobaczyłam Em i Zayna gadających o czymś na łóżku.
- O Roxy coś się stało?
- Nie... A właściwie to tak.
- To ja może zostawię was same. - powiedział Zayn i wyszedł.
- Dobra siadaj i mów co jest.- oznajmiła poklepując przy tym miejsce na łóżku obok siebie, gdzie wcześniej przesiadywał Malik.
- Chodzi o Hazzę.
- Co znowu zrobił ?!
- Emily kobieto! To nie on tylko ona!
- Aaa... o to ci chodzi. No to moim zdaniem powinnaś mu powiedzieć.
- Ale nie wiem jak zareaguje... Boje się.
- Jeśli nie spróbujesz to się nie dowiesz.
- Dobra. - powiedziałam i wyszłam. Od razu skierowałam się w stronę pokoju Harrego.
Zapukałam i nic. Zapukałam jeszcze raz i tez nic. Wkurzyłam się.
- Styles kurwa otwórz te drzwi!
W końcu się doczekałam. Otworzył mi. Co prawda w samych bokserkach, ale to mnie jakoś nie zdziwiło. Nie czekałam na zaproszenie tylko od razu wepchnęłam się do środka. Usiadłam na kanapie i czekałam aż on zrobi to samo.
- Wychodzisz gdzieś ? - zapytałam zaciekawiona.
- Idę na randkę z Ash, a co ?
- Nie nic tak pytam. Właściwie to przyszłam ci powiedzieć coś konkretnego, a nie tak sobie pogadać.
- No to dawaj.
- Harry posłuchaj, bo... - i w tym momencie przerwała nam Ashley, która wpadła do pokoju Harolda bez pukania.
_______________________
Po pierwsze bardzo was przepraszam, że tak długo nie było nowego, ale mam masę sprawdzianów i innych pierdół. Macie taki trochę dłuższy, bo nie dodam na pewno nic do końca tego tygodnia, bo czasu nie mam i mam sprawdzian za sprawdzianem albo jeszcze jakaś inna duperela się nadarzy. Także jeszcze raz przepraszam i dziękuje, że czytacie to co piszę.
Love ya, LovelyMint xx
! ( Co do nicku to z Anoletta zmieniłam na LovelyMint, jakby ktoś nie wiedział :) )
Świetne<3 a jak chłopaki przestraszyli dziewczyny ;] to poprostu z krzesła spadłam<3 do tej pory się śmieję. nie mogę doczekać się następnego>3
OdpowiedzUsuńFajnyy . Czekam na nn !
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest boski i czekam na następny ! Kiedy będzie ? Już nie mogę się doczekać ! <3
OdpowiedzUsuń