Przez połowę filmu siedziałam wtulona w poduszkę. No bo mój inteligentny braciszek musiał włączyć horror. MUSIAŁ ! No po prostu chyba go kiedyś uduszę. Ogółem nie boje się horrorów, tylko gorzej jest u mnie ze spaniem po nich. A on jeszcze włączył The Grudge. A tam jakieś duch po domu napieprzają i weź tu potem zaśnij -.- No nic najwyżej nie będę spała całą noc -.- Nie wiem jak to się stało, ale w pewnym momencie filmu tak się przestarszyłam, że wypuściłam poduszkę z rąk i wtuliłam się w Hazze. On jednak był tym bardzo rozbawiony.
- Haha. Bardzo śmieszne. - popatrzyłam się na niego morderczym wzrokiem.
- No trochę tak. - powiedziała dalej się śmiejąc - Ale powiedziałbym że to bardziej słodkie. -szepnął mi na ucho tak żeby nikt nie słyszał. Jednak mu to trochę nie wyszło. Wszyscy nagle popatrzyli się na nas z miną WTF?!, a ja strzeliłam face plama.
-Aaaahaaaa... - wszyscy powiedzieli dosyć głośnym chórkiem i wrócili do oglądania filmu.
Teraz zamiast poduszki służył mi Hazza. Szczerze to wolę się do niego przytulać. Ale Ciiii bo się wyda. Nie mam bladego pojęcia kiedy ten cały seans horrorów się skończył, bo odpłynęłam.
Rano obudziłam się w łóżku z Haroldem. Moja mina O.O. No ale okej. Wstałam tak żeby go nie obudzić. Uff... Udało się. Na dole zastałam bardzo wesoła Emili. Coś się chyba stało, a ja nie wiem co ?! o.O
- Co ci się stało ?- zapytałam podejrzliwie. I nic. - Emily co ci ! - i znowu nic. Dopiero po jakimś czasie się skapnęłam że skubana ma słuchawki na uszach. Podeszłam do niej i zszarpnęłam jej te urządzonko, które podobno ogłusza człowieka. Tak przynajmniej mówią w TV.
- Ałaaaa. Powaliło cię już do reszty.
- Jeszcze nie. Ale mogłabyś słuchać tego ciszej albo wiesz co.... W OGÓLE NIE SŁUCHAJ!
- No dobra dobra nie nerwój się tak. Złość piękności szkodzi... Co chciałaś ?
- Między innymi wiedzieć co się wczoraj stało ?? Bo o dziwo spałam w jednym łóżku z Harrym i jeszcze chce śniadanie
- No to tak... Tu masz naleśniki, a co do wczoraj to nic się nie stało...
- Jak to ?? To dlaczego ja z nim spałam ?! A nie u siebie ?! A jak on mnie zgwałcił ?!
- Jeju.... Roxy on cię nie zgwałcił! Tylko jak oglądaliśmy film zasnęłaś wtulona w niego, co mnie bardzo dziwi, ale szczegół , no i ona miał cię zanieść do twojego pokoju. Tylko, że najwidoczniej chyba mu się coś pomyliło.
- Coś mu się pomyliło ?! Nie no ja go chyba zabije. - już chciałam wstawać z krzesła, żeby coś , nie wiem co, zrobić Hazzie, ale w ostatnim momencie Lou i Niall weszli do kuchni.
- Ooo... Naleśniki... Ja chcę 6 z Nutellą.- no tak nie ma to jak wiecznie głodny Horanek.
- Haha... Kogo siostra zabijesz ?? - zapytała zdezorientowany Louis
- Harolda. A teraz kochany braciszku pozwól, że pójdę przyfasoli pacanowi. - No już chciałam iść ale moja zdobycz sama weszła do kuchni.
- Masz 5 minut, żeby mi wszystko wytłumaczyć albo będzie po tobie. Jeżeli mi coś zrobiłeś, będzie po tobie. Jeżeli mi tego nie wytłumaczysz, będzie po tobie. Dziękuje za współprace i polecam się na przyszłość! No a teraz gadaj! - popatrzyłam się na niego morderczym wzrokiem.
- Ale o co w ogóle chodzi ?? I czemu drzesz się na mnie z samego rana ??
- Jeny... Trzymajcie mnie... Ty się jeszcze pytasz o co kaman i dlaczego się na ciebie wydzieram ?! Hmmm... pomyślmy... Może dlatego, że miałam spać u siebie, a z jakiś dziwnych przyczyn spaliśmy razem u ciebie!
- Aaaa o to chodzi... Jakoś tak wyszło. - odpowiedział na moje kazanie z bananem na twarzy
- Nie no ja nie mogę!
No i tak mój sarkazm zakończył naszą twórczą dyskusje. Po niej poszłam się ogarnąć na górę. Założyłam to ,bo na dworze pogoda była jednak nie fajna, włosy uczesałam w kitkę i oczywiście się pomalowałam. Zabrałam jeszcze telefon z pod poduszki i poszłam na dół. Wszyscy jeszcze jedli. Z tego powodu, że nie chciało siedzieć mi się samej, dosiadłam się do nich. Nie byłam w ogóle w temacie. A jak już go zaczęłam łapać to Lou wyskoczył z pytaniem.
- Harry i jak tam twoja dzisiejsza randka ?? - zapytał mulat poruszając znacząco brwiami.
Nie no nie mogę. Jak tylko to usłyszałam moje oczy praktycznie wylazły mi z orbit. Hazza siedział cicho przez chwile, a potem spojrzał się na mnie i rzucił tylko " Dobrze". Jednak ja to jestem głupia i nie znam się na ludziach. Myślałam, że on coś jeszcze czuje czy coś. A tu nic. Zero. Null. Nie ma już nic... On już najwyraźniej o mnie zapomniał. Co ja sobie głupia myślałam... Że co ?! Że będzie tak jak wcześniej ? Że będziemy razem na zawsze i mieć małe Hazziątka ? No tak jednak źle myślałam... Ja też powinnam zapomnieć. Tylko jest taki problem, że to za trudne. Ja po prostu nie potrafię... Czułam jak łzy napływają mi do oczu, więc od razu podniosłam się z krzesła, wzięłam telefon z komody i założyłam buty.
- Wychodzę ! Nie wiem kiedy wrócę ! - wykrzyczałam z przedpokoju i wyszłam z domu trzaskając drzwiami.
Nie wiedziałam co ze sobą mam teraz zrobić. To moje wyjście pewnie wydało się im dziwne, ale akurat w tej chwili mnie to nie obchodzi. Jakąś godzinę plątałam się po Londynie. Potem poszłam do parku. Usiadłam pod drzewem. Pod drzewem gdzie związek mój i Harolda się zaczął. Tu mieliśmy pierwszą randkę, tu się pierwszy raz całowaliśmy... itd. Chodziłam wokół drzewa przez moment.... Znalazłam wyryte przez nas serce, a w nim nasze inicjały. Poczułam jak łzy spływają mi strumieniami po policzkach. Zsunęłam się na ziemie i płakałam. Jeszcze deszcz zaczął padać. Dobry sobie moment wybrał. Tak szczerze to nawet mi to nie przeszkadzało. Przynajmniej jak wrócę to nie będzie widać, że płakałam.
* EMILY*
Siedzę z tymi palantami od rana w domu i to sama. Roxy gdzieś poszła. Mam nadzieję, że niedługo wróci, bo się powoli zaczynam bać. Haroldzik jakąś godzinę wybył z domu na randkę z Ashley, czy jak jej tam. Przypuszczam, że nagłym powodem wyjścia naszej księżniczki jest właśnie to. Ale pogadam z nią jak wróci. Jesteśmy w salonie. Tak szczerze to wszystkim się nudzi, bo w TV nic nie ma, a na dworze pogoda masakryczna. No pięknie Roxana będzie chora. Ciekawe kto będzie nad nią wtedy wisiał. Wiem! Porobię wszystkim dyżury to wszystko nie spadnie na mnie. Z reszta jak zwykle. Pomimo tego, że nam się nudzi to i tak w domu nie jest spokojnie. Horan cały czas je żelki i się nimi bawi, że on jest wielkim potworem, który je zaraz pożre. Ja i Lou rzucamy się popcornem, a no i blondasek jeszcze się na nas co jakiś czas wydziera, że jedzenie marnujemy, a ludzie głodują. Tsa... On chyba najbardziej z nich głoduje. Liam z Malikiem robią bitwę na poduszki. "Czasem" zdarzy mi się oberwać, ale to tylko " czasem ". Jak skończy nam się popcorn to chyba do nich dołączę. To raczej stanie się szybciej. Ale jak na razie zajmuję się popcornem.
*ROXANA*
Siedzę tu już dosyć długo i raczej będę wracać, bo jak będę chora to Em albo nie będzie nade mną stała albo będzie, ale będzie przy tym narzekać. Wstałam i poszłam. Jeny jaka ja jestem mokra. Mam nadzieje, że nic mi nie zrobią._____________________________
Mam nadzieję, że was nie przymuliłam :) Przepraszam, że tak późno, ale rodzinka się na święta zjechała i nie miałam po prostu jak ;/ Następny jak najszybciej :D
Anoletta xx
No to szybko bo ja chce wiedzieć co dalej ...jutro tylko proszę ^^
OdpowiedzUsuńi zapraszam do mnie stupidprinceskochaciebie.blogspot.com